poniedziałek, 28 grudnia 2015

żar

Od tego dnia chłopiec mniej pokasływał. 
Już nie był samotny. Nie doskwierała mu samotność wśród ludzi.








poniedziałek, 30 marca 2015

poniedziałek, 16 marca 2015

Sar(n)a, sekwoja, Orlando.











(...) eyes like drenched violets, so large that the water seemed to have brimmed in them and widened them;- Virginia Woolf, Orlando.

sobota, 14 marca 2015

Time alone had stood still

Wszystkie zebrane wspomnienia łączę, z zapachami - ziemi, liści, ciepłego słońca, kurzu, dłoni, oddechów i skóry. Twarde, umięśnione plecy i mocny zgrabny kark - to ty. 

Maleńkie widoczki Shigeki Tomury rozsadzają mi czaszkę i wychodzą na zewnątrz. Najpierw w postaci maleńkiego pyłku. Robiąc jak najdrobniejsze pęknięcie, roznoszą się i przepoczwarzają w - krajobraz doskonały. Widzę teraz i wiążę nicią - każde przeszłe doznanie, uczucie i zapach i szybko przemieniam (prędko, w tej chwili, natychmiast) we wspomnienie [zdjęcie]

Maleńkie plamki świetlne unoszą się na naszych włosach i głowach. I teraz znowu są na ramionach i karku [kiedy odsuwasz włosy, na bok]. Nie wiemy co mamy sobie powiedzieć, więc oddajemy się - z zapałem, przeżywaniu chwili, w tym stanie największego skupienia, tak aby się za szybko nie rozpłynąć. Żeby o sobie nie zapomnieć. 

Kruchość i smukłość tych dłoni jest zbyt droga, więc chyba mnie nie stać.